sobota, 21 marca 2015

Rozdział 10. Ona się nigdzie nie ruszy.

       Następnego dnia byłam na służbie,gdy zadęły trąbki. Ktoś nadjeżdżał w pokojowych zamiarach. Will ani na chwilę nie opuszczał mojego boku. Polubił mnie i łaził za mną kiedy tylko mógł. Był wysoki,chudy i co naprawdę zaskakujące,był silny. Miał złote włosy obcięte na krótko i również złote oczy. Był naprawdę przystojny,ale nie ciągnęło mnie do niego. Był zabawny,inteligentny i umiał słuchać. Meghan uczyła się walczyć wraz z innymi dziećmi w małej sali treningowej. Kiedy tylko wypatrzyłam Oberona,pośpieszyłam do niego.
-Wiem-oznajmił,kiedy znalazłam się przed nim.
-Jakie są rozkazy?-zapytałam.
-Bądźcie czujni,ale nie atakujcie-odpowiedział.
Skinęłam głową i oddaliłam się,krzycząc rozkaz. Tłum elfów,satyrów i innych ras zrobił przejście dla powozu i jeźdźca na czarnym koniu. Konie tutaj nie dotykały kopytami podłoża,unosiły się kilka centymetrów w górze. Stanęłam dwa kroki za Oberonem,po jego prawej stronie. Will zajął miejsce po drugiej stronie. Z powozu wyszedł białowłosy chłopak o bladej cerze i szarych oczach. Był wyższy ode mnie,chudy,ale widać było,że jest silny i umie posługiwać się mieczem,przypiętym do swojego pasa. Był ubrany na czarno. Czarna skórzana kurtka z kapturem,czarna bluzka,czarne spodnie,czarne buty i czarne rękawice na rękach ozdobione małymi ćwiekami. Pomógł wysiąść czarnowłosej kobiecie o równie jasnej cerze jak on. Ubrana była w czarną suknie,aż do ziemi z wysokim kołnierzem. Od razu zorientowałam się z kim mamy do czynienia. Z królową Mab i jej synem. Mab była cholernie piękna i mogła śmiało rywalizować z królowa Tytanią o tytuł miss. Chłopak był cholernie przystojny. Białe włosy postawił delikatnie na żelu,co dodawało mu niebezpieczny i pociągły wygląd. Zlustrował mnie wzrokiem z uśmieszkiem. Zachowałam obojętny wyraz twarzy. Mab zlustrowała nas wszystkich wzrokiem,który zatrzymała na mnie. Pachnieli lodem i miętą.
-Idź po księżniczkę Katherinę,opoldo-rozkazała mi.
Położyłam uszy po sobie,ale nawet nie drgnęłam. Zimna suka nie będzie mi rozkazywać.
-Rain nie jest Twoją poddaną,królowo Mab-oznajmił jej zimno Oberon.
ienawidzili się nawzajem. Prychnęła i widać było,że nie spodobało jej się moje zachowanie.
-Opoldy są pod moją władzą,królu Oberonie-odparowała.
Nie ruszyło go to wcale. Rycerze ne kryli niechęci do Mab i jej synalka. Will spiął się,co oznaczało,że nie podoba mu się jak zwraca się do mnie Mab.
-Rain nie jest opoldą,tylko Kotołaczką-oznajmił jej Oberon.
Widziałam zaskoczenie na jej twarzy.
-Nieważne-machnęła lekceważąco ręką-Przyjechałam po Twojego mieszańca,królu Oberonie-oznajmiła z wrednym uśmiechem.
Napięłam wszystkie mięśnie. Wiele mnie kosztowało powstrzymanie się od poćwiartowania jej na kawałeczki. Oberon się roześmiał.
-Uważasz,że Ci ją oddam?-zapytał sarkastycznie.
-Nie masz wyboru. Dziewczyna złożyła przysięgę z moim synem-odpowiedziała z satysfakcją Mab.
Oberon napiął mięśnie,ale nie dał po sobie poznać,że się zdenerwował. Odwrócił się do mnie.
-Przyprowadź moją córkę,proszę-powiedział do mnie.
Skinęłam głową i ruszyłam biegiem do zamku. Kiedy zniknęłam za wielkimi wejściowymi drzwiami, przyśpieszyłam. Katie siedziała z Sethem i Mią przy stole,rozmawiali. Zamilkli kiedy tylko pojawiłam się w pokoju.
-Chodź ze mną,Karie-nakazałam jej.
Błyskawicznie wstała zaniepokojona i ruszyła za mną.
-Mab i jej pożal się Boże,synalek przyjechali. Chodzi o przysięgę-oznajmiłam jej szeptem.
Zbladła. Wróciłam na dziedziniec w towarzystwie Katie. Była mocno zdenerwowana i przerażona,ale przerażenie znikło kiedy tylko na mnie zerknęła. Wiedziała,że ją ochronię,nawet kosztem własnego życia. Przyjaciółki na zawsze. Stanęła po prawej stronie,krok za Oberonem,tak,że nie stała równo z nim. Mab uśmiechnęła się wrednie,czyli jak zawsze. Jej synalek przypatrywał mi się,ale go ignorowałam.
-Powiedz nam,co zawierała przysięga pomiędzy Tobą,a moim synem-nakazała Mab,czym zasłużyła sobie na moje ostrzegawcze spojrzenie.
Katie należała do rodziny królewskiej i wszyscy mają się zwracać do niej z szacunkiem. Nawet ona.
-Zawarliśmy umowę,że jeśli mi pomoże to dobrowolnie pójdę z nim na Twój dwór,Wasza Wysokość-powiedziała Katie cicho.
-Widzisz Oberonie-zwróciła się Mab do ojca Katie-Twój mieszaniec należy do mojego królestwa. Złożyła przysięgę-mówi z uśmiechem wyższości.
-Katie,wiesz jakie ważne są dla nas wszystkich przysięgi-mówi Król,niskim tonem,prawie niebezpiecznym.
Czy oni są ślepi? Raczej głusi,to na pewno. Nie umią się wsłuchać w słowa. Podchodzę do Katie.
-Ona się nigdzie nie ruszy-oznajmiam rozbawiona,ale nie tracę czujności.
Książę sięga ręką do rękojeści swojego miecza.
-Jesteś na terenie Króla Oberona,jeśli zaatakujesz,albo chodź by wyciągniesz miecz,przeszyją Cię dziesiątki strzał-ostrzegam go.
Wszyscy są zaskoczeni moimi słowami. Pierwsza otrząsa się Mab. Mrużąc oczy,gapi się na mnie z błyskiem w oku. Uśmiecham się do niej słodko,czym doprowadzam ją do szału,ale z trudem się opanowuje.
-Jak śmiesz się wtrącać?!-krzyczy na mnie,autentycznie oburzona-I jak śmiesz grozić mojemu synowi?!!-wrzeszczy.
-Rain,jesteś na służbie-upomina mnie Oberon.
-Mój obchód już się skończył-oznajmuję-Nikomu nie grożę. Ja tylko ostrzegam-odpowiadam na pytanie Mab.
Policzki ma czerwone.
-Jest bezczelna-oznajmia Oberonowi.
-Dostanie odpowiednią karę-mruczy on w odpowiedzi.
Mogę znieść wszystko,byle by Katie była bezpieczna.
-Jak już mówiłam,Księżniczka Katherina się nigdzie nie ruszy. Spełniła swoją część przysięgi-mówię,zwracając się głównie do Mab.
-Nieprawda-warczy w odpowiedzi.
Ma szczęście,że nie bawię się w te ich gry słowne i ciągnięcie za języki,bo nie miałaby szans.
-Poszła z nim do Twojego dworu dobrowolnie. Nie było mówione w przysiędze ile ma tam być-mówię do niej jak do małego dziecka.
Z jej twarzy wnioskuję,że dobrze odczytała moją wiadomość. Jeśli chce oszukiwać Oberona,musi się zmierzyć ze mną. Jestem jego poddaną,więc muszę go uznawać za swojego króla i być wobec niego uczciwa i lojalna. Powietrze natychmiast stało się zimne i nieprzyjemne.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz